Potrzeba nam umysłów różnego rodzaju

Aby zobaczyć różnorodność w autyzmie nie trzeba odwagi, tylko otwartego umysłu, akceptacji i pozytywnego spojrzenia na drugiego człowieka. Chcemy tu pokazać, że bez docenienia potencjału ludzi z autyzmem, ich determinacji, przenikliwości i odrębności, świat stanąłby w miejscu.

Książka "Światu potrzeba umysłów różnego rodzaju. Opowieści o ludziach z autyzmem" powstała z inicjatywy Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Autyzmem i Zaburzeniami Pokrewnymi "Otwórzmy Świat". Jest zbiorem opowieści wyłonionych na drodze konkursu, których autorami są rodzice, osoby z autyzmem, terapeuci.
Mottem konkursu stały się słowa Temple Grandin, która w jednym z wywiadów powiedziała, że "jeśli jakaś magia usunęłaby autyzm z powierzchni Ziemi, ludzie wciąż spotykaliby się wokół ogniska, przy wejściu do jaskini".

Dzielimy się dziś fragmentami nagrodzonego opowiadania Bożeny Chrostowskiej "Kilka obrazów z życia Pana Ka".

(...) Pan Ka to człowiek pasji. Od zawsze pasjonował się wieloma rzeczami. Najbardziej lubię w Nim to, że do dziś nie ustaje w odkrywaniu nowych obszarów swoich zainteresowań. Pan Ka to również człowiek wielce tajemniczy, ponieważ o niektórych swoich pasjach nikomu nie mówi. My – jego rodzina dowiadujemy się o nich zwykle przypadkowo. O kilku zamiłowaniach już trochę wiecie: podróże, języki, w tym japoński, muzyka rockowa...

Do hobby Pana Ka należy również granie w gry komputerowe, aktywność w społeczności internetowej dla artystów, gdzie tajemniczo koresponduje z osobami z całego świata, ale nikomu o tym raczej nie wspomina. Jest też pływanie, ale tylko na basenie olimpijskim (jeśli basen jest podzielony na mniejsze części, potrafi obrócić się na pięcie i go opuścić, nawet jeśli planował zanurzenie się w nim). Ponadto kolekcjonowanie japońskiej muzyki heavy metalowej. Jedną z tajemniczych rzeczy, które robił, było wykonanie tłumaczeń dialogów w grze komputerowej z japońskiego na angielski na prośbę kogoś z Brazylii.

Pan Ka na ogół małomówny, otwiera się czasami, gdy na zegarze wybija północ. Pasjami rozmawiamy wtedy na różne tematy, czasem wagi piórkowej, czasem ciężkiej, stawiając sobie egzystencjalne pytania, na które ludzkość ciągle szuka odpowiedzi. Bywa też, że dostaję małe reprymendy i rekomendacje (wyrażane w uprzejmy sposób). Lubię te nasze nocne szeptania, choć wiele razy chodziłam po nich nieprzytomna do pracy. Spotykam się wówczas z taką Jego stroną,
która w zgiełku dnia codziennego jest mało słyszalna. Osoby wrażliwej, empatycznej i do szpiku kości refleksyjnej. Mam wtedy wrażenie, że noc, przytłumione światło i cisza pozwalają Panu Ka lepiej się poczuć, wypowiedzieć swoje myśli i uczucia.

Ostatnie rozważania:
– Mamo, jak to jest, że jeśli dziecko czegoś nie wie albo popełni błąd, to ludzie mówią, że "zdobywa doświadczenie"? Jeśli to samo robi dorosły, to twierdzą, że jest głupi.
Najświeższa rekomendacja brzmi zaś:
– Mamo, musisz wiedzieć, że dla mnie nie ma rzeczy oczywistych!

(...) Gdyby ktoś powiedział mi o takim scenariuszu wydarzeń, gdy Pan Ka był dzieckiem, nigdy bym w to nie uwierzyła. Nie myślcie, że brakowało mi wiary. Brakowało mi raczej wiedzy, fachowej pomocy, wsparcia, wymiany doświadczeń z innymi rodzicami. Pomagała mi intuicja i to, że sama jestem trochę...ekscentryczna.

O czym nie chciałam pisać
(...)
O tym, jak nosił na zmianę dwie koszulki, które wieczorami prałam i suszyłam suszarką. Spał w butach, chadzał na spacery z dwiema szczotkami do włosów lub szczoteczkami do zębów.
O tym, że przez parę lat krzyczał jak Oskarek z "Blaszanego bębenka" tak, że sąsiedzi chcieli wzywać policję, bo myśleli, że jest maltretowany.
O tym, że droga do uzyskania diagnozy zespołu Aspergera była długa i wyboista.
O tym, że edukacja szkolna Pana Ka to była droga przez MĘKĘ.
O tym, że przez dokuczanie, przemoc ze strony rówieśników Pan Ka był zaszczuty. Nie chodził, a przemykał się skulony po mieście. Miał objawy zespołu stresu pourazowego i nikt ze szkół, do których uczęszczał, nie był w stanie tego powstrzymać.

(...)

O smutku, rozpaczy, samotności, bezsenności, świadomości ciemnych stron swojej "odmienności"
O wielu innych rzeczach, o których już nie chcę pamiętać, bo widzę wspaniałego, wrażliwego i lubiącego ludzi człowieka. Człowieka pełnego pasji, marzeń, odwagi w pokonywaniu własnych graniczeń. Skromnego, tolerancyjnego i cierpliwego. Znacie wielu takich ludzi? Ja nie, dlatego cieszę się, że jestem mamą Pana Ka. Jest dla mnie Mistrzem.

Dziękujemy Bożena.