Wczesna diagnoza spektrum autyzmu
Do niedawna istniał pogląd, że dziecko musi osiągnąć 3 rok życia aby otrzymać diagnozę spektrum autyzmu. Obecnie wiadomo jednak, że pierwsze objawy mogą być już widoczne znacznie wcześniej (4-6 miesiąc życia), choć często są subtelne i trudne do jednoznacznej interpretacji przez rodziców i najbliższe otoczenie.
Wiemy już, że możliwe jest postawienie diagnozy także na bardzo wczesnym etapie rozwoju dziecka – nawet niemowlęcym.
SPIS TREŚCI
Historia Janka
Rodzice dwuletniego Janka przez długi czas słyszeli, że „każde dziecko rozwija się w swoim tempie”. I naprawdę chcieli w to wierzyć. Janek był pogodnym chłopcem, dość szybko zaczął mówić. Bliscy byli przekonani, że to z uwagi na dużą ilość czasu spędzanego z dorosłymi. Lubił swoje książeczki z pojazdami a jego zabawa polegała na układaniu samochodów w korek i wydawaniu dźwięków silnika. Interesował się też zwierzętami, więc zdecydowanie bardziej wolał spędzać czas w zoo, niż na placu zabaw – stamtąd zazwyczaj odchodził. Miał swoje ulubione kubki, swoje trasy spacerowe i rytuały przed snem.
Na początku rodzice tłumaczyli sobie, że po prostu ma silny charakter. Że nie lubi zmian. Że może jest ostrożny. Ale z czasem zaczęli zauważać coraz więcej rzeczy, które trudno było im zrozumieć. W ich okolicy, organizowane były ogólnorozwojowe zajęcia dla dzieci, jednak Janek nie był nimi zainteresowany i zazwyczaj po 20 minutach nalegał, aby z nich wyjść.
Chłopiec reagował wybiórczo na swoje imię, choć badanie słuchu wyszło prawidłowo. Rodzice zastanawiali się, dlaczego sprawia wrażenie jakby nie słyszał. Nie pokazywał palcem tego, co go zaciekawiło. Za to często brał mamę za rękę i prowadził ją do szafki, kiedy czegoś potrzebował lub używał jej ręki do wskazywania. Kiedy rodzice próbowali włączyć się do jego zabawy, zwykle odsuwał ich ręce albo zaczynał się denerwować, mówiąc “To ma być tak”. Zdarzało mu się chodzić na palcach mimo, że próbowali wykonywać ćwiczenie fizjoterpeutyczne.
Najtrudniejsze były jednak sytuacje poza domem. Wizyta u rodziny, nieudana próba adaptacji do żłobka, głośny sklep, plac zabaw pełen dzieci — wszystko to potrafiło kończyć się płaczem, ucieczką albo długim napięciem, które nie mijało od razu po powrocie do domu. Rodzice słyszeli wtedy: „musicie go bardziej przyzwyczajać”, „nie można mu na wszystko pozwalać”. A oni coraz częściej mieli poczucie, że to nie jest kwestia wychowania — tylko nie potrafili jeszcze powiedzieć czego.
Autyzm u dzieci do 3 roku życia – na co zwrócić uwagę?
Dziecko rozwija się w spektrum autyzmu od samego początku, obecnie uznaje się to po prostu za wariant rozwojowy – ani gorszy, ani lepszy. Oznacza to, że już u niemowląt możemy obserwować cechy, które wskazują na rozwój w tej ścieżce.
Co szczególnie powinno zwrócić uwagę rodzica?
- Niewielka ilość zachowań protodeklaratywnych takich, jak wskazywanie palcem, czy podążanie wzrokiem za wskazywaniem palcem;
- Niewielka ilość przenoszenia wzroku między osobami a przedmiotami;
- Wrażenie “nie zwracania uwagi” na drugiego człowieka, nie śledzenia za nim wzrokiem, nie domaganie się jego obecności, nie utrzymywanie kontaktu wzrokowego;
- Nietypowe sposoby wyrażania emocji i reakcje na emocje innych osób w otoczeniu;
- Nietypowe wykorzystanie przedmiotów do zabawy;
- Brak gaworzenia, jego nietypowy przebieg rozwoju mowy;
- Od 18 miesiąca życia: niewielka ilość zachowań związanych z “udawaniem w zabawie” lub tego typu zachowania występujące tylko w obrębie jednego/dwóch tematów;
- Niska tolerancja zmian;
- Silny niepokój dziecka podczas rozłąki z rodzicem, lęk separacyjny;
- Obserwowana nadmierna potrzeba kontroli otoczenia;
- Brak różnicowania między rodzicami a innymi dorosłymi (“dziecko, które pójdzie z każdym”);
W wielu artykułach znajdziecie informację, co powinno Was “zaniepokoić”, jakie są „niepokojące objawy autyzmu”. W tym miejscu chcemy uspokoić – autyzm nie jest powodem do niepokoju. Jesteśmy tutaj by Wam pomóc. Chcemy pokazać, że Twoje dziecko może rozwijać się zdrowo nawet w “autystycznym wariancie”, a także, że możesz budować z nim satysfakcjonującą relację i zdrową więź.
Diagnozy domowe w Prodeste – dlaczego to ma sens?
Kiedy rodzice zgłosili się na diagnozę z Jankiem, najbardziej bali się dwóch rzeczy. Po pierwsze, że ktoś ich zbagatelizuje. Po drugie, że Janek w gabinecie nie pokaże niczego, co oni widzą na co dzień. Bo jak opowiedzieć o dziecku, które w domu funkcjonuje według bardzo określonego rytmu, a w obcym miejscu może po prostu płakać, zastygnąć albo przez całe spotkanie trzymać się rodzica?
Dlatego propozycja diagnozy domowej spowodowała, że poczuli ulgę. Będą w swoim domu, ograniczą ocenę innych ludzi i poczują się nieco bardziej komfortowo. Na myśl, że mają gdzieś jechać odczuwali stres, który Janek w moment wyłapywał i zaczynał od razu, jak mówili: “robić jesień średniowiecza”.
Dwie specjalistki przyjechały do ich domu — do miejsca, w którym Janek znał każdy kąt, wiedział, gdzie są jego zabawki, mógł wrócić do swoich rytuałów i nie musiał od razu mierzyć się z całkiem nową przestrzenią. Nie oznaczało to, że diagnoza była „luźną obserwacją przy kawie”. Nadal był to w pełni profesjonalny proces diagnostyczny: rozmowa z rodzicami, uważna obserwacja dziecka, analiza jego rozwoju, sposobu komunikowania, zabawy, reagowania na kontakt, zmianę, bodźce i obecność drugiej osoby.
Różnica polegała na tym, że dziecko nie musiało najpierw adaptować się do gabinetu i nowych ludzi, żeby ktoś mógł je poznać.
W domu Janek pokazał bardzo dużo. Swoje codzienne aktywności i zabawy, jak długo potrafi koncentrować się na jednej aktywności, jak reaguje, kiedy dorosły próbuje dołączyć i czy tego poszukuje. Pokazał, co go cieszy, co go przeciąża, czego unika, a czego intensywnie szuka w relacjach społecznych i swoim funkcjonowaniu. Pokazał też swoje wysokie kompetencje językowe, tłumacząc specjalistom i rodzicom dlaczego uważa, że zabawa powinna przebiegać według jego pomysłu.
—
W Fundacji Prodeste diagnozy dzieci do 3 roku życia przeprowadzamy w domu, w którym dziecko żyje na co dzień. Umożliwiają one obserwację w naturalnym, dającym poczucie swobody i bezpieczeństwa środowisku. W przeciwieństwie do warunków gabinetowych, które mogą wiązać się z podwyższonym poziomem stresu, środowisko domowe sprzyja ujawnianiu realnych możliwości i zachowań dziecka.
Podczas diagnozy domowej dziecko ma dostęp do swoich ulubionych miejsc oraz znanych mu zabawek i aktywności, co pozwala diagnostom na obserwację spontanicznej zabawy, komunikacji oraz regulacji emocji w codziennych sytuacjach.
Dzięki temu nasi specjaliści mogą lepiej przyjrzeć się realnemu funkcjonowaniu dziecka.
Istotne jest także, że dzięki indywidualnemu ustalaniu terminu diagnozy, mamy możliwość dostosowania czasu obserwacji do rytmu dnia dziecka – tak, aby obejmowała ona naturalne aktywności, jak zabawa, posiłek czy wyjście na dwór.
Nie są to warunki sztucznie aranżowane, w związku z czym – możemy diagnozować trafniej.
Obecność opiekuna na diagnozie – coś, co służy dziecku oraz rodzicom.
Dla rodziców Janka ważne było to, że specjalista nie patrzył na chłopca wyłącznie przez pryzmat braków. Nie chodziło tylko o to, że „nie bawi się tak jak rówieśnicy”. Ważne było także to, co Janek już potrafi. Jak buduje poczucie bezpieczeństwa. Jak komunikuje potrzeby. Jak organizuje sobie świat, żeby był dla niego bardziej przewidywalny. Jakie ma zasoby i w jakich warunkach łatwiej mu wejść w kontakt.
Diagnoza domowa pozwoliła też specjalistom zaobserwować coś, czego czasem nie widać w gabinecie: codzienny kontekst życia rodziny. To, jak wygląda poranek, przejście między aktywnościami, zabawa w znanej przestrzeni, reakcja na dźwięk odkurzacza, bo właśnie coś się wysypało, próba zmiany kubka, bo ten ulubiony jest w zmywarce, pojawienie się nowej osoby w pokoju. Rodzice mieli poczucie, że właśnie dzięki takim zwyczajnym momentom, specjaliści zebrali najważniejsze informacje o funkcjonowaniu ich syna.
—
Dzięki formule diagnoz domowych, ograniczamy ryzyko przeciążenia u małego dziecka oraz jego opiekunów, które może wpływać na funkcjonowanie dziecka podczas obserwacji. A dzięki bliskości opiekunów, znajomych rzeczy i miejsc, nawet w przypadku pojawienia się napięcia u dziecka – łatwiej je zaopiekować.
Na diagnozach domowych przyglądamy się także najbliższemu środowisku dziecka i jego relacjom z opiekunami. Obecność rodzica jest bardzo ważnym aspektem. Opiekunowie mogą obserwować dziecko w interakcji ze specjalistą oraz zdobywać praktyczne wskazówki do wspierania rozwoju dziecka w codziennych sytuacjach.
Co zyskali rodzice Janka dzięki diagnozie?
Rodzice chłopca wyszli z procesu nie tylko z nazwą diagnozy. Wyszli przede wszystkim z większym zrozumieniem. Zobaczyli, że wiele zachowań, które wcześniej wydawały się i były nazywane przez niektórych dorosłych w ich otoczeniu, „nieposłuszeństwem”, „uporem” albo „dziwactwem”, były sposobem radzenia sobie z przeciążeniem, niepewnością i trudnością w komunikowaniu czego potrzebuje. Zrozumieli, że ich dziecko nie robi im na złość, ani że nie wynika to z ich braku kompetencji rodzicielskich.
—
Właśnie dlatego diagnoza domowa może być tak cenna. Otwiera ona przestrzeń do dalszego wsparcia rodziców, np. w formie psychoedukacji czy grup wsparcia.
Diagnoza domowa nie jest „łatwiejszą wersją” diagnozy. Jest sposobem na zobaczenie dziecka w kontekście codziennego funkcjonowania, w najbardziej naturalnym dla malucha środowisku. A dla wielu rodzin może być to początkiem istotnej zmiany: od niepokoju i samotnego szukania odpowiedzi, do większego zrozumienia i adekwatnego wsparcia rozwoju dziecka.
Wczesna interwencja oparta o potrzeby
“Wczesna interwencja według definicji to zbiór wielospecjalistycznych oddziaływań diagnostycznych, leczniczo-rehabilitacyjnych i terapeutycznych, którymi objęte powinno być dziecko i jego rodzina. Celem tych działań powinno być jak najszybsze wykrycie ewentualnych trudności rozwojowych i minimalizowanie ich tak, aby dziecko uzyskało możliwie najlepszy dla niego rozwój w sferze ruchowej, intelektualnej, emocjonalnej i społecznej. Tak mówią wszystkie, formalne definicje tego, co nazywamy wczesną interwencją. Powstaje pytanie, czy możliwe jest połączenie tego podejścia, całkowicie zanurzonego w medycznym paradygmacie rozwoju dziecka, z współcześnie coraz to bardziej popularną koncepcją neuroróżorodności.”
– „Plasterki Miodu, Wczesna interwencja w modelu Stosowanej Analizy Potrzeb®”, Joanna Ławicka
Wczesne Wspomaganie Rozwoju (WWR) lub inaczej program wczesnej interwencji, powinien obejmować wsparciem dziecko oraz całą jego rodzinę. W praktyce nader często wygląda to tak, że rodzic dostaje zbiór zaleceń do “pracy” z dzieckiem. Staje się tym samym w pewnym sensie ko-terapeutą swojego własnego dziecka.
Mimo, że według wszelkich kodeksów etycznych terapeutów, psychoterapeutów czy innych zawodów tzw. pomocowych, takie podejście jest niedopuszczalne. Rodzic nie może odpowiadać za terapię swojego dziecka. Rodzic powinien dziecko kochać, dbać o nie i wspierać jego rozwój w naturalnej relacji.
Dlatego w Prodeste stawiamy w pierwszej kolejności na wsparcie rodziców. Opieramy się na założeniach Stosowanej Analizy Potrzeb®, w której wyraźnie opisany został rozwój osoby autystycznej i jego indywidualne ścieżki. Skoro więc mówimy o rozwoju – naszym celem jest go wspierać – nie modyfikować. Nie wyeliminujemy autyzmu z człowieka, słowo “autyzm” czy też zwrot “spektrum autyzmu” opisują bowiem naturalny dla tego człowieka sposób wzrastania, rozwijania się układu nerwowego, sposobu kierowania uwagi czy budowania relacji społecznych.
Rodzic natomiast otrzymuje od nas na przekazaniu diagnozy nie tylko rozpoznanie ale także dokładne wyjaśnienie czym owo rozpoznanie jest (lub dlaczego nie zostało ono postawione w przypadku wykluczenia). Ponadto przekazujemy wskazówki nie do zmiany zachowania czy sposobu rozwoju dziecka, a do budowania relacji, satysfakcjonującej dla obu stron i wspierającej zdrowy, autystyczny rozwój malucha.
A jeżeli rodzic chce wiedzieć więcej i poznać dokładne potrzeby rozwojowe dziecka – kierujemy również na funkcjonalną diagnozę potrzeb. Więcej informacji o tym rodzaju diagnozy tutaj.
Bibliografia
Pisula, E. (2005). Małe dziecko z autyzmem. Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Winczura, B. (2018). Wczesne rozpoznawanie zaburzeń ze spektrum autyzmu–symptomy ryzyka, diagnoza wstępna, badania przesiewowe. Interdyscyplinarne konteksty pedagogiki specjalnej, (22), 73-103.
WRONA, S., & JÓZEFACKA, N. (2021). Wczesne objawy spektrum autyzmu-przegląd badań. EDUKACJA Quarterly, 157(2).
Stone W.L., Lee E.B., Ashford L. i in., 1999: „Can autism be diagnosed accurately in children under 3 years?”. Journal of Child Psychology and Psychiatry, 40(2):219-2.
Jakś, J., Kowalik, A., & Ławicka, J. (2023). Spektrum autyzmu i Stosowana Analiza Potrzeb®.
Ławicka, J. (2026). Plasterki Miodu. Wczesna interwencja w modelu Stosowanej Analizy Potrzeb®.
Małgorzata Magusiak
Autorka artykułu
Weronika Ławicka
Redaktorka artykułu
