Antek i Poranna Wojna

Zasobnik

Godzina 7:45. To jest ten moment dnia, którego boję się najbardziej.

Przed chwilą skończyłam pić kawę, która – jak zwykle – zdążyła już wystygnąć. Tak to jest, kiedy próbuje się ogarnąć cały świat a ten świat nie chce współpracować. Włożyłam kubek do zmywarki. Wizja niewyprasowanej koszuli zdążyła już zbliżyć się, do granic rozpaczy. Trudno. Założyłam zwykłą bluzę i ruszyłam na moją Poranną Wojnę. 

– Antek, załóż buty, proszę.

Staram się mówić spokojnie ale prawda jest taka, że bardzo ciężko mi opanować jego drżenie. Doskonale wiem przecież co zaraz nastąpi.

Cisza. Stoi przede mną sześcioletni chłopiec z wzrokiem wbitym w podłogę. Jeden kapeć ma wciąż na nodze, drugi jest gdzieś pod szafką. Wzrok ma wbity w podłogę, a obok niego leżą trampki. Te same, które sam wybrał w sklepie. Te same, które miały zakończyć naszą Poranną Wojnę.

Z każdą minutą, napięcie rośnie. Moje prośby stają się nieco rozpaczliwe, są szybsze, ostrzejsze. Wtedy, oczywiście, popełniłam błąd. Podeszłam do niego, kucnęłam i zdecydowanym ruchem chwyciłam go za nogę zaczynając zakładać buta.

Prosta czynność. Jeden ruch, rzep i gotowe.

I wtedy nastąpił wybuch.

To nie był zwykły płacz. To był ryk wypełniający cały przedpokój. Antek wyrwał nogę z taką siłą, że uderzył mnie w ramię. Bolało jak diabli, ale dobrze, że nie trafił w nos. Jednocześnie rzucając słowami, które uderzają w moje najczulsze punkty:
– Nienawidzę tych butów!
– Nienawidzę przedszkola!
– Nienawidzę ciebie!
– Jesteś najgorsza mamą na świecie!

Trampek przeleciał przez cały przedpokój i z głuchym łomotem uderzył w drzwi wejściowe. Sąsiedzi na pewno nas słyszą. Nie da się tego wszystkiego nie słyszeć. Zastanawiam się, kiedy do moich drzwi zapuka opieka społeczna. 

Moja klatka piersiowa zacisnęła się w bezsilności. Zalał mnie wstyd i wściekłość jednocześnie. Zastanawiałam się czy jestem złą matką, która nie potrafi ubrać własnego dziecka? Czy on to specjalnie, prowokuje mnie? Czy to złośliwość, manipulacja?

Mój spokój natychmiast zniknął.

Zaczynam krzyczeć nie przejmując się już sąsiadami. Nakazuje mu natychmiast ubrać te buty i przestać wydziwiać. Koniec końców podejmuje szybką decyzję. Wynoszę go do samochodu na rękach. Zapłakanego, drącego się w niebogłosy, sinego od płaczu. Buty wrzucam do bagażnika i jadę do przedszkola, z bolesną świadomością, że już jestem spóźniona do pracy.

Cały dzień telepię się ze stresu i uczucia porażki oraz wstydu.


Pojawiające się w tej sytuacji pytania są całkowicie zrozumiałe:
– Dlaczego to się dzieje?
– Co jest z nim nie tak?
– Co ze mną jest nie tak?

Może myślisz, że powinnaś być bardziej stanowcza/y, że konieczne są twardsze granice. Przecież chodzicie do terapeuty i robicie wszystko, tak jak każe.

Dziecko zna konsekwencje, wie, że może zapomnieć o słodyczach czy grze na komputerze ale zdaje się, że ma to w nosie. Ma rozrysowany plan aktywności, którego trzyma się tylko do momentu wyjścia z domu. Po prostu, kiedy nadchodzi ta godzina, coś w niego wstępuje.

Wiesz doskonale, że kiedy wróci do domu znów rozpęta się piekło, w związku z nałożonymi wcześniej konsekwencjami i tak w kółko, codziennie.


W przedszkolu Antka, rodzicom polecili zrobić Antkowi diagnozę potrzeb. Wyjaśnili, że to taka forma diagnozy funkcjonalnej.

Bez większych nadzieji rodzice zapisali się na taką diagnozę. Obawiali się, że znów usłyszą o konsekwencji, granicach i deficytach dziecka. Tymczasem, ich życie uległo drastycznej zmianie.

Jak wyglądała diagnoza potrzeb? 

Na początku, zespół przeprowadził szczegółowy wywiad z rodzicami. Trwał on – bagatela – trzy godziny, podzielony był na dwa dni. Podczas spotkania rodzicom pierwszy raz pojawił się promyk nadziei. Specjaliści nie pytali o deficyty ale o emocje, samoświadomość czy sposoby komunikacji dziecka. To było doświadczenie kompletnie inne od tych, do których byli przyzwyczajeni. W końcu poczuli się usłyszani, zaopiekowani.

Następnie przyjechali na dwudniowy pobyt w oddziale, podczas którego dziecko było obserwowane przez zespół specjalistów. Kilka godzin każdego dnia, bez zamęczenia dziecka, obserwując je w dość naturalnych warunkach.

W tym czasie rodzicom zapewnione zostały warsztaty psychoedukacyjne. Wielu po raz pierwszy pochyliło się nie nad zachowaniem i sposobie modyfikowania go ale nad potrzebami swoich dzieci.

Na podstawie obserwacji i rozmowy z rodzicami, specjaliści sporządzili Profil Potrzeb oraz dokonali oceny dyskomfortu sensorycznego dziecka, w oparciu o profesjonalne narzędzia.  


Rodzice Antka zyskali przede wszystkim wiedzę o potrzebach swojego dziecka oraz konkretne narzędzia do krótkoterminowych strategii ochrony oraz długoterminowego budowania samoświadomości syna. To pozwoliło im wyjść z błędnego koła porannych wojen i późniejszych „konsekwencji”.

Ocena potrzeb Antka pozwoliła zauważyć:
– niezaspokojone potrzeby związane z szacunkiem i poczuciem zrozumienia w relacjach,
– potrzeby wynikające ze ścieżki rozwojowej Antka, monotropowego przetwarzania rzeczywistości.

Jakie rozwiązania wdrożyła mama Antka?

W ramach strategii krótkoterminowych mama poinformowała chłopca, że codzienna walka jest dla nich obojga bardzo trudna i wyniszczająca. Dlatego – powiedziała – od teraz ja biorę na siebie tę sytuację.

Zaczęła wynosić chłopca w skarpetkach ale! Za jego zgodą. Bez krzyku i kopania. Uznając, że skoro mu to nie przeszkadza, a na końcu i tak to robi – to pozwoli im obu zadbać o emocje oraz potrzeby związane z porannymi wyjściami. Ona przestała się spóźniać do pracy i miała czas wyprasować koszule, a dziecko nie musiało zanosić się płaczem przy każdym wyjściu z domu. Odżyła.

Jednocześnie – w ramach długoterminowych strategii wsparcia – codziennie przypominała Antkowi, że rozumie jego emocje oraz, że samodzielne zakładanie butów rano może być dla niego bardzo trudne. Zaczęła także zauważać momenty – które pojawiały się coraz częściej – kiedy chłopiec robił to bez większych problemów. Zwracała mu na to uwagę, pokazywało co jest pomocne dla niego w takich sytuacjach.


Mama Antka dowiedziała się na diagnozie potrzeb o znaczeniu koregulacji, która jest kluczowa dla dzieci w wieku jej syna. Pokazywała Antkowi, że frustracja jest normalna i każdy się czasem frustruje. Gdy emocje Antka zaczynały rosnąć, zamiast natychmiast próbować je wygaszać, nazywała to co się z nim dzieje i w jaki sposób może go wesprzeć w tym niełatwym dla niego momencie.

Raz było łatwiej, raz ciężej, lecz po kilku tygodniach nastąpił przełom. Kiedy mama już była gotowa wziąć Antka na ręce i zanieść do samochodu, chłopiec powstrzymał ją mówiąc: 

– Mamo, chyba jestem gotów spróbować sam.

Po chwili, rzeczywiście wyszedł z domu samodzielnie, dumny jak paw.

 

 

Doświadczasz frustracji w związku z codziennym zachowaniem dziecka?

Nasza diagnoza potrzeb może pomóc i Tobie. Skontaktuj się z nami poprzez formularz poniżej.

Tekst autorstwa: Aśki Ławickiej

Zobacz też: „Jak przeżyć dzień bez frustracji?” | Aśka Ławicka

 

Zapytaj o diagnozę potrzeb w naszym Centrum Wspierania Neuroróżnorodności

14 + 13 =

Fundacja Prodeste "Antek i poranna wojna" Diagnoza potrzeb - jak radzić sobie z codzienną frustracją.

mar 30, 2026

Zobacz więcej postów:

Jesień a depresja – co każdy powinien wiedzieć o zdrowiu psychicznym?

Dowiedz się, jak chronić zdrowie psychiczne jesienią, budować odporność psychiczną, radzić sobie z depresją i wzmacniać relacje w trudnym czasie.

Zdrowe rodzeństwo dzieci z niepełnosprawnościami

Zuzanna Makowska – psycholożka, trenerka SAP, konsultantka TPP, mama – o wsparciu rodzeństwa dzieci z niepełnosprawnością

Nie rób tego kolejnym dzieciom

Jest rzecz przerażająca mnie okrutnie. Dorosły człowiek, który mówi:"bo gdyby to dziecko...

Zjadasz wszystko, albo nie jesz wcale – o wybiórczości pokarmowej i neofobii żywieniowej | Wywiad z Małgorzatą Tchurz

Wybiórczość pokarmowa to jeden z najczęściej pojawiających się tematów na grupach dyskusyjnych dla...

O karach i nagrodach

O wychowaniu dzieci niejedną książkę napisano. Można wymądrzać się na potęgę, na samym końcu...

Potrzeba nam umysłów różnego rodzaju

Aby zobaczyć różnorodność w autyzmie nie trzeba odwagi, tylko otwartego umysłu, akceptacji i...

Jak budować odpornośc psychiczną?

Jak możesz budować swoją odpornośc psychiczną w kilku krokach? Odporność psychiczną możemy budować...

Staszek i rękawy bluzy

Siedzę przy stole i staram się jeść obiad. Staś naprzeciwko mnie. Ma dziesięć lat, silne dłonie...

Słowa, które wytyczają granice naszego świata – o empatycznym podejściu do AAC I Wywiad z Pauliną Rutką

Od samego początku istnienia Fundacji walczymy o to, żeby osoby z istotnymi trudnościami w...
Koszyk0
Brak produktów w koszyku!
Kontynuuj zakupy
0