Plan aktywności kołem ratunkowym rodzica

Zasobnik

#samoświadoma środa, czyli taki dzień w którym budujemy samoświadomość rodzica. Zastanawiałam się jak ugryźć ten temat, bo zazwyczaj wpisy zasobnikowo-funpagowe pisane są „na żywioł” z tego co właśnie się wydarza. Rozpoczęłam tydzień zgodnie z zaplanowanym schematem – tematycznie wszystko się kula, plany są, są nawet dość realizowane, co powoduje, że nie ma z tyłu głowy myśli, że jakieś trupy niezrobione zaczynają zagnieżdżać się w szafie myśli. Niemniej jednak niewiele potrzeba.

Funkcjonujemy domowo według pewnego ogólnego schematu dnia – poranek zagospodarowany jest na pracę intelektualną (wpisy, artykuły, prowadzenie firmy, lekcje, zadania i takie tam), południe to obiad i ogarnianie obowiązków domowych a popołudnie to wyjście do ogrodu, czas na zewnątrz, czas z dziećmi, dodatkowe czynności np. uszycie maseczek, pikowanie roślin w doniczkach, malowanie mebli i takie tam.

Wieczór to czas na kolację, kąpiel i czytanie.

Bardzo, ale to bardzo potrzebujemy we trójkę – ja i dzieciaki, siedząc w izolacji w domu tego schematu. Inaczej zaczynamy grzęznąć w chaosie niezrealizowanych rzeczy, wszystko zaczyna się nawarstwiać i stajemy się bardzo nerwowi.

Bywają jednak takie dni, niezależnie od nas, jak dzisiejszy. Kiedy praca przeciąga się w nieskończoność, kiedy zdalne lekcje na zoomie rozstrzelone są w dziwnych godzinach i trzeba wciskać plan pomiędzy te lekcje a w dodatku spada ciśnienie i wszyscy chodzimy jak śnięte muchy.

Dziś jest ten dzień, gdy nie da się zrealizować codziennego schematu.

Co wtedy?

Wtedy z pomocą przychodzi mi plan aktywności dla dorosłego. Wypisuję listę rzeczy, które mamy dzisiaj do zrobienia. Z boku dostawiam cyferki, które porządkują czynności według logicznego porządku, bo na przykład nie mogę zarobić chleba na końcu, bo inaczej musiałabym go piec o 6 stano, żeby wychodzący do roboty mąż miał co wziąć do jedzenia i nie wystawać w kolejkach pod żabkami, a odkurzenie błota wniesionego z ogrodu, może zostać na koniec, bo i tak jeszcze wniosą.

Spisałam, uszeregowałam wg logicznej czasowo kolejności i trochę lżej.

Plan aktywności – koło ratunkowe rodzica.

Zdaje się, że bez zrobienia tej czynności byłam bardzo blisko utraty panowania nad sobą, blisko próby ustawienia dzieciaków pod kątem mojej bezsilności, blisko bardzo blisko zachowań trudnych i zapadnięcia się w dzikiej furii. Teraz uspokajam się realizując kolejny punkt programu i czuję, jak z każdą literą schodzi ze mnie napięcie związane z poczuciem niemożności ogarnięcia, z poczuciem złości jakie budzi utrata schematu i z lękiem jaki powstaje przy chaosie organizacyjnym.

Tak plan aktywności może być kołem ratunkowym, które sobie sami rzucamy.

Aleksandra Oszczęda, pedagog specjalny
Joanna Jakś, specjalista d.s. wsparcia rozwoju osób ze spektrum autyzmu
Autorki są mamami dzieci w spektrum autyzmu