Czy plan aktywności pomaga?

Zasobnik

– Jesteś głupia!

– Wszystko jest do dupy!

– Nie, nie, nie, wszystko mam robić ja!

– Wykorzystujecie mnie jakbym był waszą sługą, nie będę tego robić!

– Są koronaferie, a nie jakieś durne lekcje, z których nic nie rozumiem.

– Nie będę się przebierać skoro i tak nikt tego nie zobaczy.

– Będę bić, kopać, gryźć.

– Będę leżeć cały dzień i nie będę robić nic.

Ping – wiadomość z e-dziennika – Szanowna Pani, pani syn od kilku dni nie pojawił się na lekcjach. Należy dopilnować dziecko by spełniało obowiązek szkolny.

Ping – wiadomość od szefa – dlaczego nie mam tego dokumentu.

– Maaaaaaammmmmoooooo – mogę coś słodkiego? – Jeszcze nie zjadłaś śniadania.

– Maaaaaammmmoooo, ale ja nie chcę….

– Mogę pooglądać?

– Mogę słodycz?

– Mogę w coś zagrać?

– Mogę coś zjeść?

– Gdzie są moje słuchawki?

– Mogę słodycz?

– Nudzi mi się.

– Mogę słodycz?

I gdzieś pomiędzy tym wszystkim mój mózg, który ma ochotę zakopać się pod kołdrę i już nigdy spod niej nie wyjść. Czasami kryje się za maszyną do szycia albo szlifierką, bo oba te urządzenia powodują zagłuszający hałas i nie słychać nic poza tym. Ale to nie rozwiązuje sytuacji, ponieważ emocje się kumulują i dobijają do poziomu rozpędzonego huraganu, który zbiera się regularnie. Huragan dodatkowo wspomagany jest czynnikami zewnętrznymi – pracą, szkołą, zakupami, niemożnością wyjścia, wiadomościami, absurdami którymi jesteśmy karmieni systematycznie.

Zaprawdę zwariować można. Nasze wewnętrzne lęki, z którymi radziliśmy sobie jakoś w ostatnich tygodniach powodują permanentne obciążenie i zmęczenie materiału.

Dlatego ten tydzień jest o planach aktywności. Mogą Wam się wydać głupie, niepotrzebne, trudne, męczące, stwarzające dodatkową upierdliwość. Nasze mózgi są tak zaprogramowane, że nie lubią zmian. A mózgi na spektrum zmian nie lubią jeszcze bardziej. Często funkcjonujemy w określony sposób, bo tak jesteśmy przyzwyczajeni. A podejmowanie zmiany związane jest z podwójnym wysiłkiem – po pierwsze sama aktywność, którą trzeba podjąć a po drugie stałe pilnowanie swojego mózgu by nie wracał na stare tory.

Jednak. Mózg nie lubi też stanu zawieszenia i niepewności. Owszem, nuda bywa kreatywna, ale w aktualnej sytuacji dość trudno jest znaleźć pole do kreatywności. Dodatkowo, podążając za Temple Grandin, warto uświadomić sobie, że wprowadzenie zmiany, zachęcanie człowieka w spektrum do jakiejś aktywności może być za każdym razem w pierwszej reakcji negowane. To naturalna reakcja obronna człowieka w spektrum. Znacie to? „Dziecko na nie”?

Proponujesz wyjście na dwór – Nie.

Jak już wyjdziecie i chcesz wracać – Nie.
Zrobimy naleśniki ? – Nie
Skończyło się ciasto, będziemy kończyć smażenie – Nie.

Ech, na pewno każdy kto czyta ma więcej swoich przykładów bycia na nie.

Tak też może wydarzyć się w przypadku zaproponowania rodzinie planu aktywności. Założę się, że mało kto podejdzie entuzjastycznie do propozycji: „Słuchajcie, zróbmy sobie plan aktywności!”

Już widzę te wywracające się oczy moich dzieci i widok ich placów wraz z komentarzami – co ta matka znowu wymyśla.

A jednak okazuje się, że gdy na drzwiach wiszą rysunki, które pokazywałam w poniedziałkowym filmie, to młoda podchodzi i mówi sama do siebie:
– Faktycznie, dawno nie malowałam. Może sobie wyciągnę farby.

Bierze farby i maluje. Pnie drzew w ogrodzie. Przypomniało jej się, że to lubi.

Starszy, który nie będzie korzystał z planu dnia, bo matka to wymyśliła, patrzy na obrazki siostry i mówi, „Ej, chyba nie nakarmiliśmy dzisiaj kota”.

Zrobiliśmy „pulę aktywności do wykorzystania” . Podpowiadajnik tego co można zrobić, gdy nie wie się co robić. I okazuje się, że można korzystać z tych aktywności, które wspólnie wymieniliśmy.

Film na yt, słodycz, gra to aktywności, które szybko poprawiają nastrój, więc dość łatwo po nie sięgać lub mieć potrzebę sięgania, bo przynoszą natychmiastowy efekt chwilowej ulgi. Są jednym z łatwiejszych i dostępnych środków do poprawy samopoczucia. Jednak okazuje się, że gdy inne możliwości są zwizualizowane, to mogą stać się atrakcyjne. Gdy rodzic skupiony jest na swojej zdalnej pracy, może pokazać dziecku jakie ma możliwości do wyboru, a dziecko może wybrać.

Łagodzi to napiętą sytuację w domu.

Rytm dnia wprowadzany stopniowo i po trochu, może wspierać samodzielność dziecka. Następujące po sobie zmiany aktywności zwiększą dziecku przewidywalność tego, kiedy rodzic będzie dla niego dostępny i stopniowo będzie mu łatwiej się czymś zająć. Szczególnie, gdy nazwiemy mu stan – „Wiem, że nie lubisz czekać”.

Zwizualizowanie możliwości wyboru, może pomóc dziecku regulować swoje emocje. Może huragan zmieniać się powoli w mniejszą powietrzną trąbę, która zamiast dąć przez pól dnia, przeleci chwilowo. To zawsze spora poprawa.

Sięgajcie i twórzcie plany, które pasują Wam, Waszej rodzinie, Waszym aktywnościom, temperamentom, pomysłom.

Aleksandra Oszczęda, pedagog specjalny
Joanna Jakś, specjalista d.s. wsparcia rozwoju osób ze spektrum autyzmu
Autorki są mamami dzieci w spektrum autyzmu