Autystyczne dziecko na wszystko mówi „nie”.

Zasobnik

Autystyczne dziecko na wszystko mówi „nie” to taka sytuacja, która często współwystępuje ze zmianą. Poruszam temat zmiany, bo sądzę, że ma on duże znaczenie. Szczególnie w czasach, w których aktualnie żyjemy. Do zwykłego cyklu zmian, które towarzyszą człowiekowi, dochodzą zmiany związane z pandemią. Jako rodzice i opiekunowie możemy czuć się zmęczeni nieustannym przekraczaniem własnych granic. Możemy przez to być podatni na odbieranie zachowania dziecka jako skierowanego przeciwko nam. Tymczasem często dziecko odpowiada „nie” zanim nawet dotrze do niego sens pytania, które zostało do niego skierowane.

Bardzo interesująco wyjaśnia to dr Temple Grandin w książce pt. „Kochaj i pomóż dorosnąć”.

„Mózg dziecka autystycznego domyślnie reaguje na nowości, wysyłając sygnał „nie!”. Preferując monotonię i rutynę dzieci ze spektrum autyzmu często mówią „nie”, zanim wogóle zastanowią się, jakie pytanie im zadano, czy też jaką opcję zaproponowano. To ich reakcja wyjściowa, ponieważ – jak już była mowa wcześniej – nowości oznaczają nieprzewidywalność, a ta wywołuje strach. Nawet znane czynności zaproponowane jako opcja do wyboru są niejednokrotnie odrzucane, mimo iż w przeszłości wykonywanie ich sprawiało dziecku przyjemność. Nie ma w tym logiki, to raczej reakcja części mózgu odpowiedzialnej za emocje.


   Nastolatki i młodzi dorośli z autyzmem nie zawsze z tego wyrastają, a wręcz z wiekiem niechęć i lęk mogą się utrwalić. Ponieważ wyzwania rozwojowe z czasem wywołują coraz większe zniechęcenie, bez pomocy z zewnątrz opór autystycznych młodych ludzi często staje się tak intensywny jak zmiany, które zachodzą w ich życiu.

  Ważne, aby rodzice i specjaliści byli przygotowani na taką reakcję i nie zbiło ich to z tropu. Nawet jeśli zachowanie tego typu wydaje się skierowane przeciwko nam, to tak nie jest. Zbyt wielu rodziców, nauczycieli, a nawet terapeutów jest sfrustrowanych ciągle słysząc „nie”, i koniec końców zniechęca się i poddaje. Mądrzejszym rozwiązaniem jest przygotować się na taką reakcję, obejść ją, jeśli to możliwe, lub bezpośrednio zwalczyć, jeśli to konieczne.”

Zdaje mi się, że słowo „zwalczyć” może być nieco niefortunne w naszym kontekście kulturowym, w którym promuje się działania za wszelką cenę. Z tego powodu wolałabym abyśmy w naszym kraju raczej pomyśleli o nieco innym sformułowaniu.

Na przykład takim. Bezpośrednio pomóc przejść przez obawę, gdy autystyczne dziecko mówi „nie” w sytuacji propozycji jakiejś zmiany, pomóc dziecku rozpoznać jego obawy, wesprzeć w identyfikacji przyczyn. Stać się dla dziecka Rodzicem Szerlokiem (kim jest Szerlok znajdziecie tutaj), który pomaga rozpoznawać i nazywać stany emocjonalne i sensoryczne.
Koniecznie z uważnością i wrażliwością na potrzeby tego dziecka, jego możliwości i ewentualne ograniczenia. Życie składa się ze zmian i zdobywanie umiejętności przechodzenia przez zmianę może znacząco poprawiać komfort życia człowieka w dorosłości. Ważne, by ta umiejętność była zdobywana w bezpiecznych warunkach, z zachowaniem godności osoby, którą uczymy. W przeciwnym wypadku jedynie utrwalimy lęk przed zmianą i poszerzymy go jeszcze na lęk przed innymi ludźmi.

Jednak najważniejszym jest pamiętać, że gdy autystyczne dziecko mówi „nie”, to nie jest działanie skierowane przeciwko nam, dziecko nie robi nam na złość, nie działa z wyrachowaniem i premedytacją. Często nie nadaje temu działaniu żadnej intencji. Jest to automatyczny mechanizm odruchowy, gdyż taka właśnie jest konstrukcja jego mózgu.

Joanna Jakś, specjalista d.s. wsparcia rozwoju osób ze spektrum autyzmu
Mama dzieci w spektrum autyzmu.