Kolonie, grupa starsza, dzień piąty

Dane meteorologiczne: raz słońce, raz chmury, temperatura do wytrzymania, ciśnienie nie zabijało, wiatr nie wyniszczał 😉

Muzeum potworów szczerzyło zęby z każdego kąta. Gubałówka, jak zawsze przywitała morzem ludzi. Zjazd kolejką linową większości przypadł do gustu, najbardziej narzekała Pani Ola.

Po południu plan filmowy, zajęcia z medycyny i ratownictwa oraz niezmordowane konserwatorium muzyczne.
Uprzejmie donosimy, że dźwięki akordów a-mol i e-mol w porywach do C-dur i G-dur rozlegaja w budynku już przed 8 rano. Wczoraj zakończyli ćwiczenia o 21.30.

Wieczorem przepiękny zachód słońca nad Tatrami zdecydowanie dodawał skrzydeł 😉